Rafel Nadal ,,Szampańskie dni"

Udostępnij ten post

Ostatnio obejrzałam całkiem ciekawy film dokumentalny ,,Kobiety i szampan", o kobietach zajmujących się produkcją i sprzedażą słynnego trunku z bąbelkami. W związku z tym postanowiłam sięgnąć po książkę, która już od jakiegoś czasu zalegała na mojej półce.
,,Szampańskie dni" Rafela Nadala to interesująca saga rodzinna, jak głosi podtytuł ,,Tajemnice rodzinnego imperium". Imperium producentów takiego drobiazgu, bez którego szampan istnieć nie może, czyli korka. Autor przeszukując papiery należące do rodziny odnalazł listy i dokumenty, które go zaintrygowały. Przypomniały mu rodzinne opowieści i anegdoty, postanowił zebrać to wszystko razem i spisać. Tak powstały ,,Szampańskie dni". Książka opowiada o stu dwudziestu latach historii rodziny Oller i ich firmy Francisco Oller-Bouchons à Champagne, założonej przez pradziadka autora. Rodzinne przedsiębiorstwo powstało dzięki determinacji Francisca Ollera młodego emigranta z Katalonii, który przybywa do Francji. Po śmierci rodziców i zarazie, jaka zdziesiątkowała miejscowe plantacje winogron, Francisco mając zaledwie szesnaście lat postanawia ruszyć do Szampanii i szukać pracy jako wycinacz korków. Wsiada na statek do Tuluzy. oprócz skromnego dobytku zabiera ze sobą korkowy klocek wycięty przez jego ojca oraz książkę ,,Hrabia Monte Christo", z której uczył się francuskiego. Tak rozpoczynają się dzieje rodzinny i firmy, które będą toczyć się pomiędzy dwoma krajami, Francją i Hiszpanią. W burzliwych czasach dwóch wojen światowych i hiszpańskiej wojny domowej. 


Rafel Nadal znakomicie sportretował członków i przyjaciół rodziny. Udało mu się to naprawdę po mistrzowsku, każdy ma swój charakter i osobowość. Z wielką przyjemnością czytałam o córkach Francisca: surowej i dzielnej Angéle, Héléne uciekającej z ukochanym oraz Yvonne, nieco tajemniczej bizneswoman:
,,Tego samego wieczoru narodziła się legenda ciotki Yvonne, która pobudzała naszą wyobraźnię, zwłaszcza gdy przyjechała do La Fosca albo Gerony swoją lancią kabrioletem i wyobrażaliśmy ją sobie jako bohaterkę egzotycznych przygód. Yvonne była ładna, ale mało zalotna, nie lubiła się stroić. Wystarczyło, że w naturalny sposób wykorzystywała swe warunki: bardzo szczupła, koścista, bardzo garçon, bardzo francuska. ”
Cała książka jest utkana z mniejszych i większych opowieści o ludziach, z których wyłania się obraz epoki, a raczej kolejnych epok oraz historii, w której wirze człowiek jest zaledwie ziarenkiem piasku. Mnie bardzo spodobała się historia księdza Fernando, który w czasie wojny domowej ledwo wydostaje się z więzienia republikańskiego: 
,,Kiedy ojciec Fernando już pogodził się z tym, że którejś nocy przyjdzie jego kolej, i przygotował się na śmierć, jego matka, prababka Mercé, przeżyła zator i sparaliżowało jej połowę ciała w chwili, gdy przebywała w Pałacu Sprawiedliwości, w biurze prokuratora Trybunału Ludowego, błagając o uwolnienie syna-księdza. Prokurator Gayolà nie wiedział, co zrobić z prababką, która leżała jak nieżywa na fotelu w jego biurze, i rozkazał: - Wypuścić ojca Fernanda Fornsa i przyprowadzić tutaj! Niech się nią zajmie!”
Ten dzielny człowiek narażając własne życie, w czasie reżimu generała Franco, wyciąga z więzień żydowskie rodziny i pomaga im opuścić kraj.
Przejmujące są opisy ogarniętego pożogą pierwszej wojny Reims i pożaru katedry. Przedstawione  z perspektywy Francisca Ollera, próbującego ratować przed niebezpieczeństwem rodzinę i firmę. 
Rodzinom Oller i Nadal można tylko pozazdrościć witalności i długowieczności. Oto historia małżeństwa jednej z ciotek autora:
,,Ruscalleda miał trzydzieści dwa lata, o jedenaście więcej niż Conxita, i przyjaciółki drwiły z niej:  - Długo go nie będziesz miała, wcześnie zostaniesz wdową! 
Czas podważył dar przewidywania przyjaciółek Conxity, bo jak dotąd ma męża już siedemdziesiąt lat."
Książka napisana lekkim stylem, który przypomina rodzinne gawędy przy kominku z kieliszkiem szampana w ręku. Myślę, że może to być świetna lektura zarówno na wakacje jak i na długie jesienne wieczory, gdy marzymy o słonecznych krajobrazach, w których dojrzewają winogrona.

Wydawnictwo Marginesy wydało również wersję elektroniczną książki. Wersja papierowa, którą czytałam jest całkiem ładnie wydana. Mały minusik dla Marginesów za brak przypisów z tłumaczeniami z języka francuskiego. W książce pojawia się sporo zwrotów i wypowiedzi w tym języku niestety nie są przetłumaczone. 

Informacje o książce:
Tytuł: Szampańskie dni
Autor: Rafel Nadal
Wydane: Wydawnictwo Marginesy
Rok wydania: Warszawa 2015
Przekład: Adriana Sara Jastrzębska 
Ilość stron: 253

10 komentarzy :

  1. Brak wyjaśnienia obcojęzycznych zwrotów bardzo mnie irytuje, ale na książkę chętnie się skuszę. Lubię takie sagi rodzinne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z internetem w telefonie można przezwyciężyć tę niedogodność;)

      Usuń
  2. Przyznam, że bardzo mnie ta książka zainteresowała. A okładkę ma po prostu śliczną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Od wewnątrz okładka również prezentuje się bardzo ładnie są na niej wydrukowane rodzinne zdjęcia.

      Usuń
  3. Uwielbiam sagi rodzinne, więc koniecznie muszę przeczytać tę powieść:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też bardzo lubię sagi rodzinne:)

      Usuń
  4. Idealna historia do poczytania na plaży :) Przeczytam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Też zamarzyła mi się plaża podczas czytania :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Oh, szkoda, że ten mankament brak przetłumaczonych słówek występuje, coś czuję, ze mocno by mnie to irytowało podczas czytania... Mimo wszystko muszę jeszcze pomyśleć nad ta pozycją..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mimo tej irytującej drobnostki,książka jest warta uwagi. Intesujące jak mocno tak liczna rodzina jest związana z biznesem korkowym.

      Usuń