Władimir K. Arsenjew ,,Dersu Uzała"


O wyższość książki nad filmem można się spierać bez końca, a będzie to spór w stylu co było pierwsze jajko, czy kura? Z jednej strony książka pobudza naszą wyobraźnię i jest przeżyciem bardziej intymnym niż film. Jesteśmy sami z naszymi bohaterami, czytamy i tylko my wiemy co nam w duszy gra i jakie w naszej głowie powstają światy. Z drugiej strony przysłowie mówi: jeden obraz jest wart tysiąca słów, więc i kino ma swoje niezaprzeczalne zalety. Dobre zdjęcia potrafią uczynić z filmu prawdziwe dzieło sztuki. 
Jednak najczęściej spór ,,książka kontra film" przybiera na sile, gdy mowa jest o ekranizacji jakiegoś dzieła literackiego.

Dzisiaj chcę własnie napisać o pewnej sfilmowanej książce. Jest to historia, która oczarowała mnie właśnie dzięki filmowi Akiro Kurosawy. ,,Dersu Uzała", taki nosi tytuł zarówno film jak i książka, to historia prosta i niesamowita jednocześnie. Jest to jedna z najbardziej udanych ekranizacji jakie udało mi się do tej pory obejrzeć. Japoński reżyser nakręcił film, o którym śmiało możemy powiedzieć, że jest to Wielkie Kino, duże litery, jak najbardziej zamierzone.
Autorem książki jest Władimir K. Arsenjew rosyjski badacz i podróżnik. Zapiski ze swoich podróży, na daleko-wschodnią część Syberii, z lat 1902-1908  zawarł w książkach ,,Po kraju Ussuryjskim" oraz ,,Dersu Uzała". Tytułowy Dersu przewodnik, myśliwy oraz przyjaciel Arsenjewa jest przedstawicielem ludu Najanów (dawniej Goldów) zamieszkujących tereny badane przez rosyjskiego podróżnika. Charakteryzowały ich wierzenia animistyczne i szamanizm.

Kadr z filmu ,,Dersu Uzała" reż. A. Kurosowa 1975 r.  Źródło fotografii: sputnikfestiwal.pl
,,Dersu Uzała" to opowieść o podróży z tytułowym bohaterem przez dzikie tereny krainy lasów, wody i srogiej zimy. Mamy tu wszystko co zawiera każda relacja z podróży, opisy: przyrody, ludzi, zmagań z naturą i piętna jakie odciska na niej człowiek. Ot, standard można pomyśleć i co w tym nadzwyczajnego? To co czyni tę historię wyjątkową jest dwóch ludzi: autor i Dersu. Przyznam, że mnie urzekła postać autora. Chociaż ,,urzekła" chyba nie jest tu zbyt adekwatnym słowem. Podziw i szacunek dla człowieka o naprawdę otwartym umyśle, to właśnie zrodziła we mnie lektura jego książki. Biorąc pod uwagę, że swoją podróż odbył sto lat temu, musiał być osobowością niezwykłą na tle zachodniej cywilizacji. Z jej kolonialnym podejściem do innych kultur, wzgardą dla wszystkiego co odmienne. Choć autor pisze prostym niewyszukanym językiem, to czujemy czytając, że jest ciekawy świata, który opisuje podziwia lecz nie ocenia. Najlepiej widać to sposobie w jaki przedstawia Dersu. Myśliwy ma charakterystyczny sposób wysławiania się:
 ,,-Trafił?- spytał Dersu i po jego oczach poznałem, że nie spostrzegł efektu swego strzału.
-Tym razem spudłowałeś - odparłem. - Piżmowiec uciekł.
- Czyżby moja traf nie ma? - spytał Gold wystraszony. "
Przez całą książkę nie odczujemy tego jako śmieszne, autor nie uraczy nas protekcjonalizmem człowieka cywilizowanego. Dersu, jego filozofia życia, dobro umiejętność przetrwania to wszystko podziwiał i szanował Arsenjew, a my mamy możność czuć to  samo. Jak daleki to obraz tubylca od takiego choćby Kalego z ,,W pustyni i w puszczy", z którego Sienkiewicz robi pożytecznego idiotę. Taki co to śmiesznie mówi i ogólnie jest taki niepoważny. A wystarczy pomyśleć, czy czternastoletni Staś, co to dżunglę i sawannę znał z książek i niedzielnych wycieczek, bez Kalego i Mei zajechałby daleko? Kali to postać fikcyjna, a Dersu Uzała autentyczna, ale czy wielu podróżników tamtych czasów nie myślało o tubylcach z lekceważącym pobłażaniem.
Sam Dersu to człowiek z innego świata. Jego osoba w jakiś sposób pozostaje czysta, nieskalana, podobnie jak sama natura. Jednak i on dźwiga brzemię tragedii. Jego wolność, swoboda wędrowania, brak przywiązania do jednego miejsca wynikają z faktu, że na skutek epidemii ospy utracił całą rodzinę, żonę, dzieci. 
Mimo, że jest myśliwym nie zabija dla zabawy, tylko by przetrwać. Wszystkie żywe istoty i ptaki, i wilki to dla niego ,,ludzie". Stosunek Dersu do przyrody, a szczególnie zwierząt jest tym co my w naszej ,,cywilizowanej" części świata utraciliśmy bezpowrotnie i już nie odzyskamy. Ja bardzo lubię zwierzęta, a moje koty wprost uwielbiam. Po tej lekturze jednak wiem, że choć przeczytałabym tysiąc innych książek o kotach i obejrzała tysiąc filmów na ich temat, nigdy nie będę mogła ich widzieć i rozumieć w sposób, w jaki robił to Dersu. Cóż... Panta rhei! Nasza cywilizacja raczej już nie zjednoczy się z naturą jak to miało miejsce tysiące lat temu. 
Wracając do samej książki, autorowi udało się opowiedzieć historię, która porusza czytelnika. Chociaż Arsenjew opisuje swoją wyprawę i przyjaciela barwnie, lecz w prosty sposób, jest to książka, pierwsza od naprawdę długiego czasu, na której końcu płakałam. Dodam, że nie należę do osób, które wzruszają się łatwo, jednak to już naprawdę ostatnie pożegnanie Arsenjewa z Dersu jest opisane pięknie. A mały ptaszek, który pojawia się na końcu tej opowieści, nim padną słowa ,,Żegnaj, Dersu" przypomniał mi jakimś dziwnym trafem baśnie Andersena. Może dlatego, że cała ta historia ma w sobie coś baśniowego.
Książka ,,Dersu Uzała" została naprawdę pięknie wydana przez wydawnictwo Zysk i s-ka. Twarda okładka, wzmocniony płócienny grzbiet, fotografie, porządny papier, wszystko to sprawia, że ta pozycja może być ozdobą nie jednej domowej biblioteki. Dodatkowym atutem jest wstęp napisany przez Jacka Pałkiewicza. 
Jest jednak pewien minus tego wydania, a mianowicie tyci druk. Szkoda, że wydawnictwo nie pokusiło się o dodanie stron i powiększenie czcionki.
,,Dersu Uzała" Władimira K. Arsenjewa jest częścią wydawniczej serii ,,Podróże Retro", w której znajdziemy relacje znanych podróżników i pisarzy z ich wypraw m.in. Gertrude Bell czy Antoniego Ferdynanda Ossendowskiego. 

Gorąco polecam lekturę tej książki, jak również obejrzenie filmu, który jest również wspaniały.

Książka przeczytana w ramach wyzwania Czytam Zekranizowane Książki.

Informacje o książce:
Tytuł: Dersu Uzała
Autor: Władimir K. Arsenjew
Przekład: Ewa Skórska
Wydane: Zysk i S-ka
Rok wydania: Poznań 2010
Seria: Podróże retro
Ilość stron: 247
Czytaj dalej