Kot Dewey i...Liebster Award

Udostępnij ten post

Czy zwierzęta zasługują na własną biografię? Ja uważam, że tak w końcu są naszymi towarzyszami na dobre i na złe. 
Naturalnym zatem wyborem dla mnie, miłośniczki kotów i książek, było połączenie jednego i drugiego, czyli kota i biblioteki. ,,Dewey wielki kot w małym mieście" napisana przez Vicki Myron i Breta  Wittera to książka, na którą miałam ochotę od dłuższego czasu. Nakład niestety wyczerpany, ale od czego są antykwariaty. Książkę zdobyłam, nomen omen antykwariat nazywa się Czerwony kot. Czyli wszystkie okoliczności łącznie z moimi własnymi kotami mówiły: bierz i czytaj. No, może moje koty mówiły raczej coś w rodzaju: rusz się i daj nam coś smacznego, ale przecież każdy ma w sobie jakiś materialistyczny pierwiastek.
Dewey biblioteczny kot z amerykańskiego miasteczka Spencer w stanie Iowa, towarzyszył jego mieszkańcom 19 lat (od 1988 r. do 2006 r.).
Zjawił się w odpowiednim miejscu i czasie, właśnie w momencie kiedy był potrzebny. W mieście trwa kryzys ekonomiczny, bankructwa okolicznych farmerów, upadek lokalnych banków, likwidacja fabryki margaryny dającej zatrudnienie wielu mieszkańcom, bezrobocie. Smutek i przygnębienie odczuwalne są na każdym kroku:
,,Co roku do Spencer przychodził Święty Mikołaj. Właściciele sklepów sponsorowali wycieczki na Hawaje. Ci, którzy brali udział w takiej akcji, stawiali w swej witrynie figurkę Świętego Mikołaja. W 1979 roku znajdowała się ona prawie na każdej wystawie, lecz w 1985 dwadzieścia pięć sklepów w centrum świeciło pustkami. Wycieczkę na Hawaje odwołano. Święty Mikołaj nie pojawił się w mieście. Upadek wydawał się przesądzony, a wśród ludzi zaczęło krążyć znane powiedzenie o tym, że ostatni gasi światło."
Wtedy właśnie Vicki Myron, która była kierowniczką miejskiej biblioteki znajduje po przyjściu do pracy w skrzynce na zwracane książki maleńkiego kotka. Jak przetrwał wielki mróz w metalowej skrzynce?
Tak rozpoczyna się ta historia. Kot dostaje imię Dewey Czytaj-Więcej Książek i zostaje rezydentem biblioteki. 
Jest to opowieść o tym, że czasem całkiem drobne rzeczy mogą być w życiu pokrzepiające. Jak kot, który wnosi radość w życie mieszkańców Spencer i samej Vicki Myron. Autorka jako główny wątek obiera swoją przyjaźń z Dewey'em i jego obecność w bibliotece, ale jest to też książka o jej własnym życiu, relacjach z dorastającą córką Jodi, a przede wszystkim o miasteczku, jego mieszkańcach i ich troskach.
Nie jest to może literatura, która przetrwa wieki, ale  w końcu ,,czytamy po to, by wiedzieć, że nie jesteśmy sami" jak ładnie to ujął C.S. Lewis. Dobrze jest czasem przeczytać książkę o całkiem zwyczajnych prawdziwych ludziach, ich codziennych problemach i kocie, który bawi się kłębkiem czerwonej włóczki.
Książka jest momentami zabawna, a momentami wzruszająca. Vicki Myron opisuje starzejącego się Dewey'a i dość trafnie podsumowuje niedoskonałość dzisiejszego świata: ,,To prawda, Dewey nie był zbyt pociągający. Każdy przecież się starzeje. Osiemdziesięciolatkowie nie przypominają dwudziestolatków i nawet nie powinni. Żyjemy w kulturze, która odrzuca starość i widok ludzi w podeszłym wieku jest czymś nieprzyjemnym. Mają zmarszczki i plamy na skórze. Z trudem chodzą i trzęsą im się ręce. Mają wyblakłe załzawione spojrzenie, nie trafiają łyżką do ust i często ,,bekają w majtki" (powiedzenie Jodi, gdy miała trzy lata). Nie chcemy tego oglądać. Nawet ci, którzy poświęcali się dla nas całe życie, niech znikną nam z oczu i pamięci. Może jednak starzy ludzie i stare koty mogą nas czegoś nauczyć, jeśli nie o świecie, to o nas samych." 
Polecam tę lekturę. Jest to jedna z tych książek, które podnoszą na duchu i choć jak prawie każda biografia kończy się ,,odejściem'' bohatera, to jasno z niej wynika, że zwyczajne życie to całkiem dobra rzecz.


No, a teraz coś z całkiem innej beczki. Bardzo dziękuję Kasi Ogrodnik autorce bloga Henryków blog za nominację do Liebster Award.

1. Dlaczego blogowanie?

Wydaje mi się to ciekawym zajęciem.

2. Jeśli nie blogowanie, to co?

Może nauczyłabym się porządnie szyć.

3. Jak wygląda Twoja praca nad kolejnymi postami? Czy jest systematyczna?

Systematyczność to moje drugie imię, niestety kompletnie niedopasowane.

4. Z którego ze swych dotychczasowych postów jesteś szczególnie dumna/dumny?

Jako początkująca blogerka jestem dumna ze wszystkiego co udało mi się opublikować do tej pory. 

5. Masz możliwość zareklamowania swojego bloga. Reklama brzmi....
Ten blog jest bardziej.

6. Czy dopada Cię czasem zniechęcenie i zwątpienie, i zastanawiasz się czy dalsza praca nad blogiem ma sens? Jeśli tak, jak sobie wtedy radzisz?

Czytam inne blogi, które mi się podobają.

7. Pomysły przychodzą same czy też czerpiesz skądś inspirację?

Z książek. To blog o nich, więc mam ułatwioną sprawę.

8. Jak Twoi najbliżsi, rodzina, przyjaciele zapatrują się na Twoją pasję?

Chyba im specjalnie nie przeszkadza :)

9. Najmilszy komentarz jaki do tej pory przeczytałaś/przeczytałeś na temat swojego bloga...
Cieszę się ze wszystkich komentarzy jest mi miło, za każdym razem, gdy ktoś komentuje moje posty.

10. Fajny sposób na spędzanie czasu (poza blogowaniem) to...

Czas spędzony z moimi dziećmi lubię sobie pograć z nimi na PS. I jak zawsze czytanie. Uwielbiam też zwiedzać, ale to niestety nie jest możliwe codziennie.

11. Jakiej rady udzieliłabyś/udzieliłbyś początkującym kolegom-blogerom?
Jako, że sama jestem początkująca, to chyba nie bardzo nadaję się do udzielania rad, ale zawsze mogę życzyć im powodzenia i satysfakcji z tego co robią.

Do Liebster Award nominuję (pozostając w sferze kocich wpływów) następujące blogi:

Moje pytania to:
1.  Czy blogowanie przychodzi Ci równie łatwo o każdej porze roku?
2.  Czy  jest inny temat, któremu poświęciłbyś bloga niż obecny?
3.  Czy zdarzyło Ci się coś zabawnego związanego z blogowaniem? 
4.  Czego przydatnego dowiedziałaś się z blogów innych osób?
5. Jaki jest najzabawniejszy post jaki czytałaś?
6.  Czy koty mieszkają z ludźmi, czy też to ludzie mieszkają z kotami? Niby to samo, a jednak nie do końca.
7.  Jaka jest najlepsza książka, w której występują zwierzęta jaką czytałaś?
8.  Jaki jest twój ulubiony zwierzęcy bohater książkowy?
9. Jaką książkę uważasz za najgorszą lekturę w Twoim życiu?
Po tak traumatycznym pytaniu pora na coś odprężającego:
10. Do jakiego fantastycznego miejsca, krainy pojechałabyś najchętniej (chodzi o miejsca wymyślone z książki, filmu, gry lub obrazu, jak np. pokład ,,Sokoła Milenium'' z Gwiezdnych Wojen albo Narnia)?
11. Jeżeli mam chandrę to...

Jak każdy szanujący się wielbiciel kotów muszę ukazać światu piękno moich własnych kotów, koniec posta jest do tego bardzo dobry.  Zatem świecie patrz i podziwiaj!


Informacje o książce:
Tytuł: Kot Dewey wielki kot w małym mieście.
Autor: Vicki Myron i Bret Witter
Tłumaczenie: Maria Makuch
Wydane: Wydawnictwo Znak, Kraków 2008
Ilość stron: 290

5 komentarzy :

  1. Cudne kiciaki :) Zazdroszczę, bo kocham koty, a jestem uczulona na sierść. I tej książki poszukuję od jakiegoś czasu na przykład na fincie. Eh, w końcu mi się poszczęści :)

    Dziękuję za nominację do Liebster Blog Award. Odpowiedzi opublikuję po Nowym Roku, bo już mam zajęte terminy :P

    Zapraszam także, serdecznie bardzo, do udziału w losowaniu książek na blogu: http://na-tropie-agathy.blogspot.com/2015/12/rozmawiamy-z-autorka-okadek-anna.html
    Szanse na otrzymanie upominku są ogromne! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Alergii współczuję, a do konkursu już się stawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapraszam do przeczytania moich odpowiedzi w Liebster Blog Award, do którego mnie nominowałaś :)
    Pozdrawiam :)

    http://zapiskinaserwetkach.blogspot.com/2016/01/nowy-rok-z-liebster-blog-award-2016.html

    OdpowiedzUsuń
  4. Piszesz, że jesteś początkującym blogerem. W takim razie życzę dużo wytrwałości i pasji. A także spotkań (tych wirtualnych i poza blogiem) z podobnymi pasjonatami:)

    OdpowiedzUsuń