Historie do słuchania

Przed świętami jest mniej czasu na przyjemności, za to dużo więcej trzeba poświęcić go na obowiązki w tym czynności znienawidzone. Należą do nich ,,atrakcje" takie jak: rozmrażanie i czyszczenie lodówki oraz prasowanie firanek. Te ostanie żyją własnym życiem i uparcie marszczą się nieustannie niezależnie od  tego czy rozwieszamy je na mokro, czy na sucho. Stanowczo uwielbiają kontakt z żelazkiem, gdyż po każdym prasowaniu wracają do poprzedniego stanu, niechybnie z nadzieją na ponowne gorące chwile. Co robić, aby nie tracić kontaktu z literaturą i słownictwem bardziej wyrafinowanym niż to krążące w głowie nad firankami? W takich chwilach posiłkuję się audiobookami. Lubię ich słuchać również w samochodzie. Jest zresztą coś pierwotnego w słuchaniu opowieści, w końcu kiedyś książką była właśnie opowieść snuta przez wędrownego bajarza. Zatem sprzątanie sprzyja powrotom do korzeni literatury, czyli słowa mówionego.
Stanowczo do naszej lodówki pasowałaby jakaś literacka wizja post apokaliptycznego świata. Przed świętami jednak czuję się w obowiązku podnieść sobie poprzeczkę i jako Pani Domu, po raz kolejny obiecująca sobie ,,prowadzić'' lodówkę w sposób elegancki i wyrafinowany, muszę zacząć od wprowadzenia się w odpowiedni nastrój. Gdzie go szukać? Największy szczyt wyrafinowania można znaleźć na francuskim dworze. 
,,Faworyty władców Francji'' Jadwigi Dackiewicz, to książka, która była wydana po raz pierwszy w latach osiemdziesiątych XX wieku. Opowiada historie królewskich metres od średniowiecza do czasu Rewolucji francuskiej. Autorka niezwykle barwnie opisuje nie tylko losy poszczególnych kobiet, ale również ich portrety psychologiczne, jak w przypadku markizy de Pompadour i jej lęku przed starzeniem. Plastyczność opisów i piękny język jakim  posłużyła się autorka działają na wyobraźnię. Sceny, w których Agnès Sorel, pierwsza w historii oficjalna faworyta króla Francji, oczekuje w zamku na władcę zapalając światełko w oknie, czy opisy przyjęć wydawanych przez markizę de Pompadour, są niczym wehikuł czasu. 
Również sylwetki francuskich królów są przedstawione równie ciekawie. Zastanawiające jak bardzo dają omamić się kobietom mężczyźni, również ci mający władzę. 
W książce znajdziemy również opisy życia na francuskim dworze w czasie panowania kolejnych królów. 
 
Madonna (Agnès Sorel) z Dzieciątkiem wśród Aniołów (Dyptyk z Melun),  Jean Fouquet ok. 1450 r. (źródło: wikipedia.org)
Intrygujące postaci bohaterek, które miały wpływ na politykę i bieg historii oraz sztukę, fascynują czytelnika lub słuchacza jak w moim przypadku.  Tym co mnie urzekło w tym audiobooku jest również wspaniała interpretacja tekstu, dokonana przez aktorkę Ewę Krasnodębską. Piękna dykcja to coś co w dzisiejszych czasach coraz rzadziej spotykamy nawet w radiu i telewizji. Urodzona w 1925 roku aktorka wniosła do prezentacji tej książki elegancję i styl, którego chyba próżno szukać u wielu jej młodszych koleżanek. Moim zdaniem jest to jeden z najlepiej czytanych audiobooków z pośród tych, które znam. Lektorka została znakomicie dobrana do treści książki.
Interpretacja Ewy Krasnodębskiej, wywarła na mnie tak duże wrażenie, że zakupiłam kolejną czytaną przez nią książkę do słuchania.  ,,Tajemnice i damy" Ewy Kolińskiej to głównie historie kobiet mniej znanych, które jednak doświadczyły niezwykłych kolei losu. Dramat Elżbiety Ostrogskiej, wielkie uczucie Wandy Monnè i  Artura Grottgera, czy utalentowana lecz prawie zapomniana Stanisława Przybyszewska (córka Stanisława Przybyszewskiego i malarki Anieli Pająkówny) są równie ciekawe, jak losy panujących tego świata i mogą posłużyć za scenariusz nie jednego melodramatu. 
Autoportret z córką Stanisławą Przybyszewską, Aniela Pająkówna 1907 r. Źródło: wikipedia.org
Książka Ewy Kolińskiej literacko ustępuje ,,Faworytom władców Francji'' jest jednak warta poznania. Interesujący wybór postaci jakiego dokonała autorka oraz sposób ich przedstawienia sprawiają, że jest to wciągająca opowieść. Autorka nadaje swoim bohaterkom i bohaterom rys psychologiczny, przez co historie zyskują. Choć muszę przyznać, że opowieści są trochę ,,nierówne". Jedne rozdziały wydają się znacznie ciekawsze od innych. 
Również w tym przypadku czytająca tekst Ewa Krasnodębska znakomicie wywiązuje się ze swojej roli. Słuchając jej interpretacji czułam się emocjonalnie zaangażowana w losy kobiet, o których wspólnie mówiła. Szczególne wrażenie zrobiła na mnie opowieść o Stanisławie Przybyszewskiej. Tragiczne życie i zmarnowany talent autorki dramatu ,,Sprawa Dantona'' to coś, o czym ciężko zapomnieć.
Audiobooki dostępne na: audioteka.pl

Polecam obydwie książki w wersji audio ze względu na kunszt Ewy Krasnodębskiej. Znakomity aktor lub aktorka może wnieść wiele dobrego do treści książki. Uważam, że również wersja papierowa przyniesie czytelnikom wiele satysfakcji. 

                        




                          Wesołych Świąt!



Czytaj dalej

Kot Dewey i...Liebster Award

Czy zwierzęta zasługują na własną biografię? Ja uważam, że tak w końcu są naszymi towarzyszami na dobre i na złe. 
Naturalnym zatem wyborem dla mnie, miłośniczki kotów i książek, było połączenie jednego i drugiego, czyli kota i biblioteki. ,,Dewey wielki kot w małym mieście" napisana przez Vicki Myron i Breta  Wittera to książka, na którą miałam ochotę od dłuższego czasu. Nakład niestety wyczerpany, ale od czego są antykwariaty. Książkę zdobyłam, nomen omen antykwariat nazywa się Czerwony kot. Czyli wszystkie okoliczności łącznie z moimi własnymi kotami mówiły: bierz i czytaj. No, może moje koty mówiły raczej coś w rodzaju: rusz się i daj nam coś smacznego, ale przecież każdy ma w sobie jakiś materialistyczny pierwiastek.
Dewey biblioteczny kot z amerykańskiego miasteczka Spencer w stanie Iowa, towarzyszył jego mieszkańcom 19 lat (od 1988 r. do 2006 r.).
Zjawił się w odpowiednim miejscu i czasie, właśnie w momencie kiedy był potrzebny. W mieście trwa kryzys ekonomiczny, bankructwa okolicznych farmerów, upadek lokalnych banków, likwidacja fabryki margaryny dającej zatrudnienie wielu mieszkańcom, bezrobocie. Smutek i przygnębienie odczuwalne są na każdym kroku:
,,Co roku do Spencer przychodził Święty Mikołaj. Właściciele sklepów sponsorowali wycieczki na Hawaje. Ci, którzy brali udział w takiej akcji, stawiali w swej witrynie figurkę Świętego Mikołaja. W 1979 roku znajdowała się ona prawie na każdej wystawie, lecz w 1985 dwadzieścia pięć sklepów w centrum świeciło pustkami. Wycieczkę na Hawaje odwołano. Święty Mikołaj nie pojawił się w mieście. Upadek wydawał się przesądzony, a wśród ludzi zaczęło krążyć znane powiedzenie o tym, że ostatni gasi światło."
Wtedy właśnie Vicki Myron, która była kierowniczką miejskiej biblioteki znajduje po przyjściu do pracy w skrzynce na zwracane książki maleńkiego kotka. Jak przetrwał wielki mróz w metalowej skrzynce?
Tak rozpoczyna się ta historia. Kot dostaje imię Dewey Czytaj-Więcej Książek i zostaje rezydentem biblioteki. 
Jest to opowieść o tym, że czasem całkiem drobne rzeczy mogą być w życiu pokrzepiające. Jak kot, który wnosi radość w życie mieszkańców Spencer i samej Vicki Myron. Autorka jako główny wątek obiera swoją przyjaźń z Dewey'em i jego obecność w bibliotece, ale jest to też książka o jej własnym życiu, relacjach z dorastającą córką Jodi, a przede wszystkim o miasteczku, jego mieszkańcach i ich troskach.
Nie jest to może literatura, która przetrwa wieki, ale  w końcu ,,czytamy po to, by wiedzieć, że nie jesteśmy sami" jak ładnie to ujął C.S. Lewis. Dobrze jest czasem przeczytać książkę o całkiem zwyczajnych prawdziwych ludziach, ich codziennych problemach i kocie, który bawi się kłębkiem czerwonej włóczki.
Książka jest momentami zabawna, a momentami wzruszająca. Vicki Myron opisuje starzejącego się Dewey'a i dość trafnie podsumowuje niedoskonałość dzisiejszego świata: ,,To prawda, Dewey nie był zbyt pociągający. Każdy przecież się starzeje. Osiemdziesięciolatkowie nie przypominają dwudziestolatków i nawet nie powinni. Żyjemy w kulturze, która odrzuca starość i widok ludzi w podeszłym wieku jest czymś nieprzyjemnym. Mają zmarszczki i plamy na skórze. Z trudem chodzą i trzęsą im się ręce. Mają wyblakłe załzawione spojrzenie, nie trafiają łyżką do ust i często ,,bekają w majtki" (powiedzenie Jodi, gdy miała trzy lata). Nie chcemy tego oglądać. Nawet ci, którzy poświęcali się dla nas całe życie, niech znikną nam z oczu i pamięci. Może jednak starzy ludzie i stare koty mogą nas czegoś nauczyć, jeśli nie o świecie, to o nas samych." 
Polecam tę lekturę. Jest to jedna z tych książek, które podnoszą na duchu i choć jak prawie każda biografia kończy się ,,odejściem'' bohatera, to jasno z niej wynika, że zwyczajne życie to całkiem dobra rzecz.


No, a teraz coś z całkiem innej beczki. Bardzo dziękuję Kasi Ogrodnik autorce bloga Henryków blog za nominację do Liebster Award.

1. Dlaczego blogowanie?

Wydaje mi się to ciekawym zajęciem.

2. Jeśli nie blogowanie, to co?

Może nauczyłabym się porządnie szyć.

3. Jak wygląda Twoja praca nad kolejnymi postami? Czy jest systematyczna?

Systematyczność to moje drugie imię, niestety kompletnie niedopasowane.

4. Z którego ze swych dotychczasowych postów jesteś szczególnie dumna/dumny?

Jako początkująca blogerka jestem dumna ze wszystkiego co udało mi się opublikować do tej pory. 

5. Masz możliwość zareklamowania swojego bloga. Reklama brzmi....
Ten blog jest bardziej.

6. Czy dopada Cię czasem zniechęcenie i zwątpienie, i zastanawiasz się czy dalsza praca nad blogiem ma sens? Jeśli tak, jak sobie wtedy radzisz?

Czytam inne blogi, które mi się podobają.

7. Pomysły przychodzą same czy też czerpiesz skądś inspirację?

Z książek. To blog o nich, więc mam ułatwioną sprawę.

8. Jak Twoi najbliżsi, rodzina, przyjaciele zapatrują się na Twoją pasję?

Chyba im specjalnie nie przeszkadza :)

9. Najmilszy komentarz jaki do tej pory przeczytałaś/przeczytałeś na temat swojego bloga...
Cieszę się ze wszystkich komentarzy jest mi miło, za każdym razem, gdy ktoś komentuje moje posty.

10. Fajny sposób na spędzanie czasu (poza blogowaniem) to...

Czas spędzony z moimi dziećmi lubię sobie pograć z nimi na PS. I jak zawsze czytanie. Uwielbiam też zwiedzać, ale to niestety nie jest możliwe codziennie.

11. Jakiej rady udzieliłabyś/udzieliłbyś początkującym kolegom-blogerom?
Jako, że sama jestem początkująca, to chyba nie bardzo nadaję się do udzielania rad, ale zawsze mogę życzyć im powodzenia i satysfakcji z tego co robią.

Do Liebster Award nominuję (pozostając w sferze kocich wpływów) następujące blogi:

Moje pytania to:
1.  Czy blogowanie przychodzi Ci równie łatwo o każdej porze roku?
2.  Czy  jest inny temat, któremu poświęciłbyś bloga niż obecny?
3.  Czy zdarzyło Ci się coś zabawnego związanego z blogowaniem? 
4.  Czego przydatnego dowiedziałaś się z blogów innych osób?
5. Jaki jest najzabawniejszy post jaki czytałaś?
6.  Czy koty mieszkają z ludźmi, czy też to ludzie mieszkają z kotami? Niby to samo, a jednak nie do końca.
7.  Jaka jest najlepsza książka, w której występują zwierzęta jaką czytałaś?
8.  Jaki jest twój ulubiony zwierzęcy bohater książkowy?
9. Jaką książkę uważasz za najgorszą lekturę w Twoim życiu?
Po tak traumatycznym pytaniu pora na coś odprężającego:
10. Do jakiego fantastycznego miejsca, krainy pojechałabyś najchętniej (chodzi o miejsca wymyślone z książki, filmu, gry lub obrazu, jak np. pokład ,,Sokoła Milenium'' z Gwiezdnych Wojen albo Narnia)?
11. Jeżeli mam chandrę to...

Jak każdy szanujący się wielbiciel kotów muszę ukazać światu piękno moich własnych kotów, koniec posta jest do tego bardzo dobry.  Zatem świecie patrz i podziwiaj!


Informacje o książce:
Tytuł: Kot Dewey wielki kot w małym mieście.
Autor: Vicki Myron i Bret Witter
Tłumaczenie: Maria Makuch
Wydane: Wydawnictwo Znak, Kraków 2008
Ilość stron: 290
Czytaj dalej

Niepokorne święte

Lubię opowieści o ludziach nietuzinkowych, a szczególnie jeżeli są to kobiety, dlatego postanowiłam sięgnąć po ,,Niepokorne święte'' pióra Joanny Petry Mroczkowskiej, to zbiór historii kobiet, które odegrały ważną rolę w historii Kościoła. Nie jest to zbiór opowieści hagiograficznych z pogranicza świata fantazji, ale interesujące przedstawienie życia i dzieła tych odważnych i niezwykłych kobiet. Autorka przedstawia w biograficznych opowieściach postaci 22 kobiet począwszy od średniowiecza po wiek XX.

Swoją podróż przez stulecia rozpoczynamy ze św. Hildegardą z Bingen, a kończymy z Matką Teresą z Kalkuty. Poznamy m. in. historie: Jadwigi Śląskiej, Klary z Asyżu, św. Teresy z Avilli,  Mary Ward, Edyty Stein.
To co bardzo spodobało mi się w tej książce, to perspektywa z jakiej autorka przybliża nam sylwetki tych kobiet. Postanowiła skupić się na ich działalności religijnej, czyli sprawie dla nich najważniejszej. Działalności, która często oznaczała walkę o własne racje i niezależność. Zrobiła to w sposób bardzo przystępny. Skupiając się na rzeczowym wyjaśnieniu poglądów opisywanych kobiet. Chwała za to autorce, bo powstała książka, która może zainteresować każdego, nie tylko osoby religijne. 
Opisała historie osób zmagających się z wieloma przeciwnościami. Bohaterki musiały stawić czoła stereotypom dotyczącym roli kobiety w Kościele, niechęci własnych krewnych, złośliwym pomówieniom, inkwizycji, a także nazizmowi. Czasem jak Joanna d'Arc ginęły nie chcąc się wyrzec tego co dla nich najważniejsze.
Życiorysy wybrane przez autorkę, są bardzo interesujące, choć może nie wszystkie w równym stopniu. Jest to pewną wadą książki ponieważ historie wydają się być trochę nierówne, a niektóre postaci potraktowane zbyt ogólnikowo. Przykładowo Stanisława Leszczyńska położna z Auschwitz.
Ta dzielna kobieta powiedziała ,,nie'' doktorowi Mengele, który kazał jej zabijać nowo narodzone dzieci więźniarek. Rozkazu nigdy nie wykonała choć groziła za to kara śmierci. Jej osoba wydaje mi się znacznie ciekawsza niż święta Teresa z Lisieux, której autorka poświęca dwa razy dłuższy tekst. Nie znalazłam też w bibliografii ,,Raportu położnej z Oświęcimia", który napisała Stanisława Leszczyńska, a to chyba dość istotne źródło. 
Joanna Petry Mroczkowska często stara się oddać głos samym świętym. Cytuje ich listy, wypowiedzi oraz fragmenty pism. Stara się nakreślić w ten sposób ich charaktery. Oto anegdota dotycząca św. Teresy z Avilli:
,,Teresa odznaczała się ujmującą urodą. Próbował to wykorzystać Bernini i choć dzieło  arcysławne, interpretacje zwykle schodzą z drogi, po której szła ta wielka mistyczka karmelitańska.  Kiedy była już niemłoda, ale według współczesnych ciągle jeszcze  urodziwa, o. Gracjan polecił jej dla umartwienia pozować do portretu spod pędzla trzeciorzędnego malarza karmelity. Gdy zobaczyła konterfekt, z wrodzonym sobie wdziękiem tak go skwitowała: ,,Niech Bóg ci przebaczy, bracie Janie, żeś mnie namalował tak brzydką i kaprawą."
Gian Lorenzo Bernini ,,Ekstaza św. Teresy", Rzym. Źródło ilustracji: wikipedia.org
Zamiast na wątkach wzbudzających tanią sensację, jak opis wizji św. Teresy z Avilli, zastanawiając się czy to jest to opis orgazmu czy nie, pisarka przytacza stanowisko świętej dotyczące roli kobiet w kościele:
,,Czyż nie dość, Panie, że świat każe nam milczeć i uważa nas za niezdolne do czynienia wartościowych rzeczy dla Ciebie w życiu publicznym i nie ważymy się głosić prawdy, którą wyznajemy w ukryciu? Ty nie wzgardzisz słusznym błaganiem. Nie jest to możliwe dla tak sprawiedliwego Pana, bo ty jesteś sędzią sprawiedliwym, nie jak sędziowie tego świata, którzy jako synowie Adama na kobiecą cnotę patrzą zawsze podejrzliwie."
Słowa te pochodzą z dzieła św. Teresy ,,Droga doskonałości", która jak inne pisma świętej była poddana cenzurze inkwizycji. Św. Teresa podobnie jak św. Klara chcąc uzyskać zgodę dla reguły zakonnej odrzucającej wszelką własność (mniszki miały utrzymywać się tylko z jałmużny) spotkała się z ogromnym oporem nie tylko ze strony kościoła, ale i ludzi świeckich. Cóż, bycie ubogim z wyboru jak widać nie było łatwe.
Autorka pokazuje również jak niesprawiedliwy był stosunek Kościoła do kobiet przez wieki, często potrzeba było więcej czasu by zostały beatyfikowane, niż działo się to w przypadku mężczyzn, a doktorami kościoła Kościoła zostały dopiero w XX w. Św. Hildegarda musiała czekać na to 800 lat. Należy dodać, że wiele z nich było inspiracją dla męskich duchownych.
W czasach, gdy kobieta w  Kościele miała milczeć i nie wolno jej było publicznie nauczać, naprawdę trzeba było wykazać się nie lada charyzmą by wygłosić jak święta Hildegarda z Bingen kazanie w katedrze w Trewirze. Muszę dodać, że postać żyjącej w XII wieku św. Hildegardy jest jedną z moich ulubionych postaci historycznych. Ta wszechstronnie utalentowana kobieta nie tylko mistyczka, kompozytorka, badaczka natury, ale i dyplomatka. Prowadziła korespondencję z największymi ówczesnego świata biskupami, królami, papieżem i cesarzem. Często strofując ich i napominając.
                     
Inna doktorka Kościoła św. Katarzyna ze Sieny przyczyniła się do zakończenia tzw. Niewoli awiniońskiej, wzywając papieża do powrotu do Rzymu. 
Książka jest warta przeczytania, chociaż nie jest całkiem pozbawiona wad, o których pisałam wcześniej. Brak mi trochę ilustracji przedstawiających portrety świętych, które przecież były inspiracją dla wielu artystów.
Może służyć jako źródło ogólnej wiedzy na temat opisywanych kobiet.
Myślę, że jedni odnajdą tam ciekawe historie, o których nie mieli pojęcia, inni inspirację do głębszych przemyśleń, bo jak ładnie to ujął w słowie wstępnym do książki Szymon Hołownia niepokorne święte: ,,Ujawniały, jak zabawnie głupie (bo nietrafnie oddające rzeczywistość) potrafią być stereotypy. Pokazały, że Królestwo Boże jest rzeczywistością, w której  płeć nie jest ograniczającą i wpisującą  człowieka w ramki determinantą, ale darem pozwalającym lepiej wyrazić siebie - otwiera, a nie zamyka. I facet, i kobieta powołani są w nim dokładnie do tego samego - mają kochać bardziej''. 


Tytuł: ,,Niepokorne święte"
Autor: Joanna Petry Mroczkowska
Wydawnictwo: WAM
Rok wydania: 2011
Ilość stron: 406
Czytaj dalej