Judy Garland - Równia Pochyła

Udostępnij ten post

Judy Garland (Frances Ethel Gumm ur. 1922, zm. 1969) aktorka i wokalistka, z czterdziestu siedmiu lat życia, kariera w show-biznesie zabrała jej czterdzieści parę. Zabrała jest tu słowem kluczowym. Za oceanem kobieta ikona, u nas znana głownie z bycia matką Lizy Minnelli i może jeszcze z roli Dorotki w ,,Czarnoksiężniku z Oz''. Stało się chyba tak dla tego, że lata największej świetności jej filmowej kariery przypadły na lata czterdzieste XX wieku. W Polsce były to czasy hitlerowskiej okupacji i stalinowskiego terroru. Śpiewało się u nas, wtedy programowo całkiem inne piosenki niż ,,Somewhere over the rainbow'', która dodawała londyńczykom otuchy w czasie niemieckich nalotów, a  którą amerykańscy żołnierze w czasie II wojny światowej uznali za symbol narodowy.
Dziewczyna obdarzona niezwykłym talentem muzycznym i scenicznym geniuszem, cudowne dziecko amerykańskiego kina, ubóstwiana przez publiczność, miała też drugą mroczną historię. Jest to tragiczna historia autodestrukcji, pogrążania się w nałogach i chorobie psychicznej. Aktorka prawdopodobnie cierpiała na chorobę afektywną dwubiegunową.
Przyznam, że nie jestem miłośniczką musicali, ale po biografię Garland sięgnęłam z chęci dowiedzenia się czegoś o kobiecie uznanej za jedną z dziesięciu najważniejszych aktorek w historii amerykańskiego kina. Gwiazdy do dziś mającej zagorzałych fanów. Książka Geralda Clarke'a ,,Judy Garland'', określana przez amerykańskich recenzentów ,,biografią ostateczną'', wydawała się po temu dobrą okazją. Po przeczytaniu biografii stwierdzam, że z jednej strony jestem zadowolona z tej lektury, z drugiej natomiast mam mieszane uczucia.
Najpierw o tym co dobre. Niewątpliwie jest to dobrze napisana książka. Autor rzetelnie przygotowywał się do pisania przez wiele lat zbierając materiały. Otrzymujemy dokładny opis życia gwiazdy od narodzin po tragiczną śmierć na skutek przedawkowania leków. Przepływamy gładko przez tę całkiem pokaźną lekturę niczym przez jeden z musicali Judy. Właśnie ta gładkość jest dla mnie problematyczna. Dobry warsztat pisarski sprawia, że czyta się to naprawdę przyjemnie i bez znużenia.

Autor strona po stronie przedstawia życie kobiety, które tak naprawdę od samego początku jest przez kogoś zawłaszczane. Najpierw przez matkę, potem przez wytwórnię MGM, kolejnych mężów, nieuczciwych agentów. Jest to historia dziecka eksploatowanego przez dorosłych dla zysku, szprycowanego lekami pobudzającymi, co z resztą zapoczątkowała zaborcza i apodyktyczna matka. Dziecka, które wyrasta na osobę życiowo niezaradną, o niskim poczuciu własnej wartości, staczającą się w narkomanię i alkoholizm:
,,Na przykład na przyjęciach, kiedy większość gości bawiła się na dole, ona penetrowała łazienki, bezwstydnie włamując się do apteczek - kradła nawet leki przeciwalergiczne.'' 
Huśtawka nastrojów od radosnej ekscytacji do stanów depresyjnych i napadów autoagresji oraz wielokrotnych prób samobójczych, to była codzienność Judy Garland oraz wszystkich, którzy ją otaczali, niestety jej dzieci również. Kobiety nieszczęśliwej do granic możliwości, zmierzającej ku samozagładzie, a jednocześnie nie próbującej skutecznie się leczyć. Na terapiach aktorka oszukiwała psychiatrów. Osoby chorobliwie uzależnionej od posiadania mężczyzny w swoim życiu:
,,Judy napisała kiedyś, że wszystkie kobiety w mrocznej głębi serca zdają sobie sprawę - ,,wiedzą, wiedzą, wiedzą" nieomal krzyczała - że mężczyzna musi przewodzić, a kobieta ma podążać za nim. Tak musi być, dodała, gdyż kobiety są z natury obarczone ,,straszliwą niepewnością'' i to mężczyźni dają im bezpieczeństwo i pewność, a nawet znaczenie."*
Ta ,,filozofia'' niestety przyprawiła ją o kolejne rozczarowania, dwóch z czterech jej mężów było gejami, a jeden zwykłym utracjuszem,który doprowadził aktorkę do ruiny finansowej.
To wszystko znajdziemy w książce Clarke'a, niestety nie mogłam się pozbyć w czasie lektury wrażenia, że jest to obraz powierzchowny, w którym brakuje głębi psychologicznej. Czasami zdawało mi się, że oglądam amerykański dokument o życiu gwiazdy, gdzie dźwięczny głos narratora przeplata się z relacjami świadków. Filmu gdzie jakiś zasuszony dinozaur show-biznesu wspomina: ,,Tak, tak pamiętam jak raz...".
Drugi minus to prześlizgnięcie się pisarza po temacie wytwórni MGM w latach trzydziestych i czterdziestych oraz rzeczy jakie się tam działy, a działo się sporo: nielegalne przeglądanie korespondencji gwiazd, nielegalne podsłuchy w ich domach, ingerowanie w życie prywatne, szpiegowanie i donosicielstwo godne ery bolszewizmu.
,,Mayer utrzymywał, że kiedy podpisuje kontrakty z aktorami, kupuje ich; od tej pory należą do niego duszą i ciałem. ,,To nie jest twoje życie dopóty'', usłyszał kiedyś z jego ust Mickey Rooney, ,,dopóki pracujesz dla mnie. Twoje życie stworzyło MGM''. 
To podejście łączyło się molestowaniem seksualnym kobiet, co było na porządku dziennym. W książce Judy przytrafia się to tylko raz, choć autor kilkukrotnie podkreśla jak opresyjne było to środowisko dla kobiet i szefowie wytwórni uważali świadczenie im usług seksualnych przez aktorki za oczywiste. Podobnie z problemem pedofilii, pisarz przytacza jeden epizod molestowania jedenastoletniej Shirley Temple przez producenta Artura Freeda. Nie przeszkadza to Clarke'owi  rozpływać się  nad talentem producenckim pedofila (bo tak trzeba nazwać tego faceta). Mnie jednak to przeszkadza, ponieważ sądzę, że praca z ludźmi tego pokroju musiała mieć wpływ na Judy Garland i prawdopodobnie przyczyniła się do jej problemów. Tej refleksji jednak autorowi biografii zabrakło.

Na koniec jeszcze kilka słów w innej kwestii. Judy Garland uważana jest w Ameryce za ikonę ruchu LGBT. Nie ma to nic wspólnego z jej orientacją seksualną, nie była lesbijką. Autor wyjaśnia, że to życiowe koleje losu aktorki porażki, z których kolejno wychodzi odnosząc sukces, są inspiracją dla osób homoseksualnych, aby walczyć z życiowymi niepowodzeniami. Dla mnie to jakieś mgliste wyjaśnienie, ponieważ po przeczytaniu tej biografii, nie znalazłam w życiu tej kobiety nic co może pozytywnie zainspirować. Wszystkie klęski odnosiła nie z powodu dyskryminacji, ale tylko i wyłącznie z powodu własnego uzależnienia od leków i choroby, którą prawdopodobnie wzmagały. Sukcesy były wynikiem starań innych ludzi, dających jej możliwość kolejnego powrotu na scenę czy plan filmowy, a nie próbami aktorki,  aby wyjść na prostą.

Podsumowując, jest do książka warta przeczytania, dzięki której poznamy lepiej Judy Garland i różne osoby ze świata show-biznesu. To lektura napisana ciekawie, którą czyta się z przyjemnością, ale czy takie wrażenie powinna sprawiać biografia kogoś trawionego nałogami? To pytanie jest jednocześnie moim zarzutem wobec autora Geralda Clarke'a.

Na koniec Judy i jej piosenka, z filmu ,,Czarnoksiężnik z Oz'', który wyniósł ją na szczyt.



Tytuł: Judy Garland
Autor: Gerald Clarke
Tłumaczenie: Adam Tuz 
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2014
Liczba stron:  576
Książka ukazała się w serii: Ikony kina

*Wszystkie cytaty pochodzą z książki.



6 komentarzy :

  1. Smutna historia. Za idealną buzią, pięknym uśmiechem kryje się dramat. Tylko smutne oczy ją zdradzają.
    Nie wiem czy przeczytam tę książkę, bo jak sama piszesz brakuje tu psychologicznej głębi, a to najbardziej by mnie w tej historii interesowało.

    OdpowiedzUsuń
  2. Książkę naprawdę dobrze się czyta, jednak to trochę za mało w tym przypadku.

    OdpowiedzUsuń
  3. Przykre, że tyle osób z show-biznesu walczyło i walczy z nałogami. Ciekawa jak to wygląda procentowo.
    Raczej nie skuszę się na tę książkę, chociażby z powodu tych nałogów. :) Irytuje mnie, że sztab ludzi pracuje na sukces jednej osoby, a ta to marnotrawi, chociaż rozumiem, że walka z nałogami nie jest łatwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu właściwie mieliśmy do czynienia z sytuacją, gdzie sztab ludzi wyzyskiwał Judy dla pieniędzy. Wytwórnia najpierw szprycowała jeszcze dziecko lekami m.in. po to by była szczuplejsza, by potem gdy zaczęła sprawiać kłopoty pozbyć się jej. Fakt, że potem aktorka nie walczyła skutecznie z nałogiem, w który tak naprawdę została wpędzona jeszcze jako dziecko bez własnego udziału. Złote lata Hollywood raczej nie były takie całkiem złote.

      Usuń
  4. Twoje zarzuty wobec pisarza wydają się uzasadnione...

    OdpowiedzUsuń
  5. Niby dobrze się czyta, ciekawa, ale jednocześnie mnie trochę brakuje w tym głębi.

    OdpowiedzUsuń