Katarzyna Wielka i Potiomkin

Po książkę ,, Katarzyna Wielka i Potiomkin'' sięgnęłam za sprawą jej autora. Brytyjski historyk Simon Sebag Montefiore prowadził trzyodcinkowy serial dokumentalny pt: ,,Jerozolima", a robił to w taki sposób, że postanowiłam sięgnąć po jego książki. Zaczęłam od biografii Potiomkina, bo to właśnie jemu autor poświęca tę książkę, choć właściwie Katarzyna odgrywa w niej praktycznie równorzędną rolę. No cóż, w końcu bez niej nie byłoby głównego bohatera, a raczej nie zaistniałby bez niej na kartach historii.

W naszym kraju, kim była Katarzyna Wielka wyjaśniać nie trzeba. Grigorij Potiomkin nie ma aż tyle szczęścia. Dzięki historycznym zawirowaniom kojarzymy to nazwisko bardziej z pancernikiem jego imienia, który zapoczątkował (przynajmniej symbolicznie) ciąg zdarzeń prowadzących do rewolucji październikowej. 
W mojej głowie przez wiele lat nazwisko Potiomkin pozostawało w dziwnej relacji z obrazem Lenina ze szkolnych gazetek ściennych, wywieszanych z okazji rocznicy rewolucji. Głowy, w której łysinę i oczy ukradkiem na przerwach wbijało się szpilki.
Historia doprawdy bywa przewrotna i tak książę, współtwórca potęgi carskiej Rosji, ,,użyczył'' imienia komunistycznej propagandzie. 
Wróćmy jednak do naszego bohatera, który jest niezbitym dowodem na to, że zwrot ,,kariera przez łóżko'' nie odnosi się tylko do kobiet. Książę taurydzki i feldmarszałek Rosji Grigorij Potiomkin zaczynał nader skromnie, jako syn niezbyt bogatego szlachcica i oficer w gwardii cesarskiej. Odznaczał się ponoć nieprzeciętną urodą, czarem i inteligencją. Patrząc na portrety, osobiście obstawiam zdecydowanie czar i inteligencję. 
Grigorij Potiomkin. Źródło: Wikipedia

W czasie zamachu stanu w 1762 roku poparł Katarzynę przeciwko jej mężowi Pawłowi III. Od tej pory znajdował się w orbicie łask cesarzowej, wreszcie w 1774 roku nawiązał z nią romans i został oficjalnym faworytem. Podobno wzięli nawet sekretny ślub.
Autor chętnie przytacza w swojej książce fragmenty korespondencji opisywanych osób dzięki temu możemy lepiej poznać tych ludzi i łączące ich relacje. Oto fragment listu carycy do Potiomkina z początków ich romansu:
,,Mój drogi, jakież nonsensy wygadywałeś wczoraj. Czas jaki spędzam z Tobą, jest taki szczęśliwy. Spędziliśmy wspólnie cztery godziny, nuda zniknęła, a ja nie chcę się z Tobą rozstawać. Mój drogi, mój przyjacielu, tak bardzo Cię kocham: jesteś taki przystojny, taki zręczny,  taki radosny, taki mądry: gdy jestem z Tobą nie interesuje mnie świat. Nigdy nie byłam taka szczęśliwa."
Z kart książki wyłania się obraz Katarzyny II jako, w gruncie rzeczy, niepoprawnej romantyczki, nieustannie poszukującej miłości, uwielbiającej stan zakochania. 
Gorący romans Katarzyny i Potiomkina trwa krótko, ale ich związek trwać będzie nieprzerwanie do jego śmierci. Książę do końca swoich dni będzie najważniejszą osobą w państwie, zaraz po cesarzowej. Tych dwoje ,,nadawało na tej samej fali''. Intelekt, zmysł polityczny i poczucie humoru to wszystko sprawiało, że doskonale się rozumieli. Mimo licznych romansów obojga, ich partnerska relacja jako przyjaciół i ludzi władzy nie ulega osłabieniu.
Simon Sebag Montefiore stworzył bardzo dobrą książkę. To nie jest sucha, obfitująca w daty biografia księcia Potiomkina z Katarzyną w tle. To interesujący obraz epoki i ludzi, którzy w niej żyli. Autor nie stroni od sportretowania innych osób niż dwójka głównych bohaterów:
,,Nawet wątpliwe rozrywki na dworze Elżbiety przesiąknięte były walką o wpływy polityczne i obawą przed kaprysami carskimi: kiedy caryca nie mogła usunąć pudru ze swoich włosów i musiała ogolić głowę, rozkazała, by wszystkie damy ogoliły również swoje. Kobiety ze łzami w oczach wypełniły rozkaz. Zazdrosna o urodę pewnej damy, pocięła jej wstążki nożyczkami, dwóm innym obcięła loki."

Przystępny język i lekki styl autora czynią tę lekturę wciągającą. Mimo sporych rozmiarów książkę czyta się szybko i to z dużą przyjemnością. Rzuca ona również światło na relacje I Rzeczypospolitej z Rosją w okresie rozbiorów. Polecam ją wszystkim nie tylko miłośnikom historii. Ja na pewno sięgnę po inne książki tego autora. W moich planach czytelniczych znajduje się ,,Jerozolima. Biografia".

Na koniec kilka słów o samym wydaniu. Zdecydowanie jak na taką pokaźną gabarytowo pozycję, miękka okładka jest stanowczo zbyt miękka i łatwo się niszczy.

 Informacje o książce:
 Tytuł: Katarzyna Wielka i Potiomkin
 Autor: Simon Sebag Montefiore
 Tłumaczenie: Barbara Bażyńska-Chojnacka, Piotr Chojnacki, Władysław Jeżewski
 Wydawnictwo: Magnum
 Rok wydania:  Warszawa 2013
 Liczba stron: 745
  




Czytaj dalej

Siła sióstr


,,Maria i Magdalena'' autorstwa Magdaleny Samozwaniec, to pierwsza biografia jaką  w życiu przeczytałam, właściwie jeszcze jako dziewczynka. Mam zatem wielki sentyment do tej książki i zaliczam ją do jednej z ważniejszych lektur mojego dzieciństwa. Poznawanie jej strona po stronie to była po prostu przygoda. Książkę przeczytałam wiele razy i w całości i wracając do ulubionych fragmentów.
Tytułowe Maria i Magdalena to dwie córki malarza Wojciecha Kossaka. Starsza zwana Lilką znana jako Maria Pawlikowska-Jasnorzewska i młodsza Madzia czyli Magdalena Samozwaniec. Książka to wspomnienia autorki od czasów dzieciństwa do wybuchu II wojny światowej. 
Ilustracja z książki, autor: Antoni Uniechowski*

Lekki, przesycony humorem i niepowtarzalny styl Magdaleny Samozwaniec sprawia, że lektura jest czystą przyjemnością i czytelnik wsiąka w świat tej opowieści niczym woda w gąbkę. Oto fragment, w którym Wojciech Kossak przemawia z okazji dziewięćdziesiątych urodzin prababki: 

,,- Kto nie pamięta wojen napoleońskich, zgliszcz i walących się starych chałup, niech spojrzy na prababcię...- dalej mówić nie mógł, ponieważ nagły, niepowstrzymany wybuch śmiechu przerwał mu potok wymowy. Usiadł z powrotem, okropnie zmieszany, po czym zaczął się śmiać razem z innymi.'' 
Ta książka to w pewnym sensie wehikuł czasu. Barwne i pełne życia opisy dzieciństwa spędzonego w Krakowie, w domu Kossakówce z ukochanym Tatką i Mamidłem oraz międzywojennych lat spędzonych wśród elity kulturalnej II RP, przenoszą czytelnika na miejsce wydarzeń.
Ilustracja z książki. autor: Antoni Uniechowski*

Magdalena Samozwaniec dokonuje wielu trafnych obserwacji socjologicznych:
,,Na ogół jednak ówcześni rodzice nie psuli swoich dzieci, a przeciwnie trzymali je bardzo krótko, wychowując w bojaźni wobec rodziców i Boga. Dziwna ambicja, aby dzieci ,,bały się'' ich, panowała wszechwładnie. Przypominało to raczej tresurę niż wychowanie, tym bardziej że harap albo rózga były w ciągłym ruchu. Dzieci, bojąc się panicznie srogich rodziców, uczyły się kłamać jak z nut, oszukiwać, działać podstępem i chytrością. Zamykano przed nimi sady owocowe i spiżarki. Starsi byli na pierwszym miejscu i chełpili się tym, że są starsi. Było to wówczas raczej zaletą niż smutną koniecznością i czterdziestoletnie matki, przyjmujące już na siebie tę godność, wyglądały jak dzisiejsze sześćdziesięciolatki."
,,Maria i Magdalena'' to przede wszystkim jednak hołd złożony ukochanej siostrze Lilce, z którą relacje były esencją życia autorki. Był to niewątpliwie bardzo silny związek emocjonalny, i moim zdaniem miejscami chyba nieco toksyczny. Zwyczajnie, jeżeli ktoś tak bardzo wypełnia nasze życie to nie ma tam już miejsca dla nikogo innego. Hermetyczność rodziny Kossaków sprawiała, że chyba każdy musiał się momentami czuć w ich towarzystwie jak intruz. Postaci ukochanego ojca i siostry opisane są z miłością, ale też dość bezkrytycznie. Autorka zdaje sobie z tego sprawę i we wstępie wyjaśnia:
,,O sobie staraj się pisać wesoło, ale raczej krytycznie, tak jakbyś to robiła opisując swoją najlepszą przyjaciółkę. Wówczas czytelnik daruje ci może zbytni entuzjazm wobec Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej i Wojciecha. Jedni powiedzą: szowinizm rodzinny, drudzy - oto jej dwie największe miłości!''
Wojciech Kossak: Portret córek. Kolekcja prywatna.


Książka była wydawana kilkukrotnie. Wydanie z 1958 roku, które posiadam ma niewątpliwie jedną ogromną zaletę. Są to ilustracje  Antoniego Uniechowskiego otwierające każdy rozdział. Nie zależnie od wydania polecam tę książkę każdemu, gdyż niezawodnie wprawi czytelnika w dobry nastrój.

*Ilustracje pochodzą z posiadanego przeze mnie wydania książki.




Maria i Magdalena
autor: Magdalena Samozwaniec
wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie - Kraków
rok wydania: 1958
liczba stron: 456


Czytaj dalej